Trump „grabarzem” polskiej prawicy?
Niedowierzanie, strach i niepewność towarzyszą polskim dziennikarzom, ale nie tylko im. Tyle lat budowali opowieść o nierozerwalności transatlantyckiego sojuszu, a tu przyszedł Trump ze swoją rozszalałą od emocji skrajnieprawicową administracją. Jak wytłumaczyć społeczeństwu, że USA będą teraz sojusznikiem Rosji? No najlepiej winić Trumpa i jego ludzi. KO i reszta koalicji 15 października nie ma z tym najmniejszych problemów. Nie oklaskiwali zwycięstwa Trumpa w sejmie dzień po jego wygraniu w zeszłym roku, nie krzyczeli na jego cześć. Łatwiej im krytykować prezydenta jednocześnie nie krytykując Stanów Zjednoczonych. Prawica ma z tym gorzej. Politycy PiS-u nie potrafią uzasadnić niezachwianej wiary w gospodarza Białego Domu, który każdego dnia deklaruje swoją sympatię do Władimira Putina. Robią szpagaty intelektualne w narracji aby nie skrytykować prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ostatni sondaż poparcia partii politycznych pokazał, że PiS nie ma już 30% tylko 26%. Czy jest to efekt polityki Stanów Zjednoczonych? Być może tak. Elektorat PiS-u kształtowała religia smoleńska i opowieść, że Putin „zabił” Lecha Kaczyńskiego. Teraz trudno jest utrzymać tą opowieść, gdy Trump szuka sojuszu z Putinem. Obecna sytuacja międzynarodowa nie jest korzystna dla kandydata PiS-u na prezydenta Karola Nawrockiego. Blado wypada wobec Rafała Trzaskowskiego czy Sławomira Mentzena. Wyniki sondażowe tego ostatniego rosną zbliżając się do wyniku „obywatelskiego” kandydata. Nie pomaga PiS-owi narracja zbliżona do Konfederacji. Media głównego nurtu zastanawiają się czy na prawicy nie nastąpi zmiana warty? Zapewne nie nastąpi to podczas wyborów prezydenckich. Konfederatom sprzyja zmiana pokoleniowa i znudzenie niektórych prawicowych wyborców starzejącym się Jarosławem Kaczyńskim oraz mało charyzmatycznymi politykami jego partii powtarzającymi to samo. Wygrana Trumpa i jego druga kadencja nie mogły się zdarzyć w gorszym momencie dla PiS niż teraz. Mówi się dość często w mediach o tym, że Musk i Trump wesprą Nawrockiego, ale o wizycie prezydenta w Polsce przed wyborami nie mówi nic Biały Dom. Dobre relacje Trumpa z Andrzejem Dudą nie przełożyły się na korzyść tego ostatniego. Czeka smutna emerytura polskiego prezydenta. On nie jest już republikaninowi do niczego potrzebny. Pozostaną mu jedynie cyrkowe popisy w mediach prawicowych. A pro po mediów, dziennikarz Piotr Skwieciński w swoim tekście noszącym tytuł: „Prawica śpi i boi się obudzić” porównuje stan polskiej prawicy do francuskiej z końca XIX wieku. Odwołuje się do słynnej historii Alfred Dreyfus oskarżonego o szpiegostwo dla Niemiec. Francuska prawica nigdy nie uznała dowodów jakie stopniowo obnażały prawdę. Za winą Dreyfusa przemawiały dowodu spreparowane przez francuski wywiad, a prawica wierzyła w jego winę. Ponieśli klęskę, a według Skwiecińskiego miłość do Trumpa może przynieść taki sam skutek dla polskiej prawicy. Jak zauważa dziennikarz Przemysław Witkowski: „Pisowski monolit zaczyna kruszeć. Trump każe im kochać Putina, Nawrocki zaraz będzie miał mijankę z Mentzenem i oto pierwsze jaskółeczki. Piotr Skwieciński słusznie zauważa, że z Trumpem są w ślepym zaułku, a Zaremba, Warzecha i Romaszewska rzucają się sobie do gardeł. A za oknem piękne słońce. Czego można chcieć więcej?”. Już w mediach społecznościowych dochodzi między prawicowymi dziennikarzami do utarczek słownych. Piotr Zaremba i Agnieszka Romaszewska starli się słownie z Łukaszem Warzechą. Skoro dochodzi już do czegoś takiego, to może być ciekawie kiedy Trump swoją nieprzewidywalnej polityką pociągnie pisowską prawicę w dół. Niestety w tym wypadku życie nie lubi próżni i to, co może zastąpić partię Kaczyńskiego nie jest alternatywą. Konfederacja jest partią rewizjonistyczną, antyfeministyczną i homofobiczną. Jej wykładnia wolności ogranicza się jedynie do ekonomii, a w kwestiach praw człowieka nie ma żadnej. Być może klęski Trumpa w polityce wewnętrznej mogą przyczynić się do spadku poparcia dla Konfederacji. Widać obecnie zmianę warty na prawicy. Czy Trump będzie jej „grabarzem” nad Wisłą okaże się niebawem.
Komentarze
Prześlij komentarz