Posty

Sztuczki z Eurowizją

Obraz
Jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze! Także o prestiż jaki daje tym wszystkim eurowizyjnym randomom uczestnictwo TVP – Telewizji Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji. Nie interesują ich prawa człowieka łamane latami przez Rosję, Białoruś i Izrael. Najważniejsze być w swojej bańce, w świecie własnego komfortu. Tak jest bezpieczniej, tak jest łatwiej. Dla redakcji eurowizyjnych portali ważne jest ich dobre samopoczucie a nie to, że kolejny rok bierze udział w konkursie Izrael oskarżany o ludobójstwo na Palestyńczykach. Tak jak wcześniej nie interesowało ich, co robi Rosja i Białoruś wobec własnych obywateli. Postawa mediów eurowizyjnych oraz osób z nimi związanych przebija Himalaje hipokryzji. Skąd to się bierze? Skąd u tych ludzi fascynacja konkursem w którym polscy reprezentanci ponoszą porażki rok w rok? Nie przeszkadza im nawet to, że ich media społecznościowe mają tak słaby zasięg, a sam konkurs nigdy nie cieszył się takim zainteresowaniem nad Wisłą jak np. w Szwecji...

Garstka hipokrytów i „naiwnych”

Obraz
Weźmy sobie niejakiego Mieszka Czerniawskiego, znanego w sieci jako „Miechulec”, który od lat jest ekspertem w tematyce eurowizyjnej. Był członek zespołu redakcyjnego portalu eurowizja.org uraczył nas w ubiegłym roku stwierdzeniem na swoim kanale na YouTube, że nie jest za udziałem Izraela w Eurowizji, ale nie będzie bojkotować konkursu. Potem było jeszcze lepiej! Czerniawski określił wiarę Telewizji Polskiej, że Eurowizja 2026 będzie przestrzenią, w której liczy się wyłącznie muzyka, jako „naiwną”, zwracając uwagę na niemożność oddzielenia konkursu od polityki. Nie przeszkadza mu to prezentowanie konkursu jako miejsca, gdzie polscy muzycy mogą reprezentować naszą kulturę. Wątpliwy to argument patrząc na to kogo i co wypromowała TVP na eurowizyjnej scenie. Występ Donatana i Cleo w 2014 roku z seksistowską piosenką „My Słowianie” nie jest jedynym żenującym występkiem w „promocji” Polski ze strony telewizji chcącej uchodzić za publiczną. Jeśli Mieszkowi Czerniawskiemu promocją kojarz...

"OZE-sroze" - tobie Czarnek nie pomoże!

Jeszcze nie ma mowy o rewizji wschodniej granicy, poparciu dla likwidacji państw bałtyckich, podziale między Polskę a Rosję, Litwy i Ukrainy. PiS wam tego na razie nie powie, ale nie ma takich podłości, do których obie Konfederacje nie mogą się posunąć. Przesuwanie granic w dyskusji publicznej jest u nich od dawna rzeczą oczywistą. Grzegorz Braun kwestionuje istnienie komór gazowych, holokaustu, zbrodni III Rzeszy! To niedługo będzie narracja polityków PiS-u. Właściwie była, tylko dołów partyjnych, środowisk samorządowych niespójnych politycznie ze stanowiskiem centrali partyjnej poza oficjalnymi wystąpieniami. Mamy tam do czynienia z m.in. rusofilami, antysemitami, monarchistami i innymi brunatnymi ludźmi. W 2007 roku Jarosław Kaczyński zniszczył LPR i stopniowo zaczął przejmować ich elektorat, część polityków i samorządowców. Wydawało się, że na lata zabetonuje prawą stronę. Na ponad 10 lat udało mu się być wyrocznią na prawicy. W 2019 roku wyrósł mu konkurent w postaci Konfederacji....

Nie wierze politykom!

Tak! Warszawska reprywatyzacja obciąża dawną Platformę Obywatelską dziś Kolację Obywatelską. To za rządów w stołecznym ratuszu Hanny Gronkiewicz-Waltz rozkwitł złodziejski proceder oddawania komunalnych kamienic w prywatne ręce. Władze Warszawy zaklepywały decyzje zwrotowe wraz „wolnymi” sądami. Wydając wyroki korzystne dla czyścicieli opierały się często na słabych argumentach i bezwartościowych dokumentach przemawiających za oddawaniem kamienic. Stołeczni urzędnicy traktowali lokatorów zreprywatyzowanych budynków nie jako stronę, tylko osoby mieszkające w prywatnym zasobie, gdzie ich panem i władcą jest właściciel. Reprywatyzacja wpisywała się w politykę neoliberalną PO (dziś KO), gdzie pozbywa się w miastach przez nią rządzą majątku wspólnego w imię wolnorynkowych zasad. Stosunek do lokatorów wpisywał się w arogancję władzy wobec obywateli. Mam tego przykłady m.in. w Poznaniu (sprawa Osiedla Maltańska) czy Krakowie (podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej). Właśnie za arogancję P...

Dach nad głową a jakby go nie było

Tegoroczna zima udowodniła, że życie jest w Polsce wyjątkowo tanie. Przy minusowych temperaturach i przy braku dostępu do centralnego ogrzewania można umrzeć we własnym mieszkaniu jakby się żyło latami w kryzysie bezdomności. Zatarła się różnica między granicą posiadania dachu nad głową a bezdomnością. Dziś praca i posiadanie mieszkania nie chroni przed życiem w urągających warunkach. Jeśli nie mamy dobrze płatnej, stałej pracy, a nasze mieszkanie mieści się walącej kamienicy komunalnej. Nawet gdyby na Polskę miały spaść wszystkie katastrofy świata, to nie zmieniłoby lekceważącego stosunku neoliberałów rządzących tym krajem od 1989 roku do najsłabszych obywateli. Urzędników samorządowych pominę milczeniem, bo to bezduszne maszyny wykonujące polecenia zwierzchników pozbawionych również ludzkich odruchów. Jednym z takich urzędników wyższego szczebla w łódzkim magistracie jest jeden z zastępców prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej, wiceprezydent Adam Wieczorek. Pan na pięciu mieszkaniach i z...

Coraz bliżej do katastrofy polskich samorządów

Dworzec kolejowy Boguszów-Gorce straszy podróżnych swoim wyglądem. Nieczynny z oknami zasłoniętymi płytami pilśniowymi i niepasującym do niczego peronem 1. Dworzec to piękny budynek pochodzący z lat 1865-1867. Stanowi solidną murowaną konstrukcję z licowanego kamienia, typową dla XIX-wiecznej architektury kolejowej Prus. Na obecną chwilę gmach historycznego dworca należy do PKP S.A. Władze miasta wyraziły chęć zakupu celem przekształcenia go na użyteczność publiczną, gdzie mieściłyby się lokalne instytucje. Na razie nie ma harmonogramu czy szczegółów ewentualnego remontu po przejęciu nieruchomości. Być może nigdy to nie nastąpi. Boguszów-Gorce według danych Ministerstwa Finansów to najuboższe miasto w Polsce. Trudno aby władze miasta chciały nad takim tytułem przejść obojętnie. Traktują go „krzywdzącą etykietkę”, która utrudnia pozyskiwanie inwestorów oraz zniechęci do osiedlania się na terenie miasta czy podległej mu gminie. Żaden inwestor z walizką pełną pieniędzy w Boguszowie-Gorcac...

To winni oni, a nie my!

Kiedy Liga Polskich Rodzin zdobywa 7,87% głosów a tym samym wprowadziła 38 posłów do Sejmu nastąpił koniec marginalizacji środowisk skrajnieprawicowych. Trudno było już udawać, że politycy o poglądach faszystowskich nigdy nie wejdą do głównego nurtu debaty publicznej. Są już prawie 25 lat i będą a zasługi w tym mają (i to nie małe) byli i obecni politycy. Także intelektualiści, profesorowie i doktorzy położyli podwaliny pod późniejsze sukcesy neonazistów malując w mediach rzeczywistość wyłącznie w kolorowych barwach. Rok 2001 przyniósł zaskoczenie dla medialnego salonu. Piotr Najsztub i Jacek Żakowski prowadzący wówczas program w TVP 1 „Tok Szok” wskazywali na marginalne znaczenie środowisk narodowych przed ich zjednoczeniem pod wspólnym szyldem LPR-u w maju 2001 roku. Janina Paradowska związana z tygodnikiem „Polityka” nie kryła zdziwienia sukcesem polskich nacjonalistów. Całe odrealnione od rzeczywistości dziennikarskie towarzystwo nie zauważyło, że po dwunastu latach społeczeństwo w...