Coraz bliżej do katastrofy polskich samorządów

Dworzec kolejowy Boguszów-Gorce straszy podróżnych swoim wyglądem. Nieczynny z oknami zasłoniętymi płytami pilśniowymi i niepasującym do niczego peronem 1. Dworzec to piękny budynek pochodzący z lat 1865-1867. Stanowi solidną murowaną konstrukcję z licowanego kamienia, typową dla XIX-wiecznej architektury kolejowej Prus. Na obecną chwilę gmach historycznego dworca należy do PKP S.A. Władze miasta wyraziły chęć zakupu celem przekształcenia go na użyteczność publiczną, gdzie mieściłyby się lokalne instytucje. Na razie nie ma harmonogramu czy szczegółów ewentualnego remontu po przejęciu nieruchomości. Być może nigdy to nie nastąpi. Boguszów-Gorce według danych Ministerstwa Finansów to najuboższe miasto w Polsce. Trudno aby władze miasta chciały nad takim tytułem przejść obojętnie. Traktują go „krzywdzącą etykietkę”, która utrudnia pozyskiwanie inwestorów oraz zniechęci do osiedlania się na terenie miasta czy podległej mu gminie. Żaden inwestor z walizką pełną pieniędzy w Boguszowie-Gorcach przez 36 lat się nie pojawił a za stopniowy upadek usług publicznych w regionie odpowiada kapitalizm i kolejne lokalne władze - podpory systemu. Upadek kopalń na początku lat 90-tych XX wieku tak jak w sąsiednim Wałbrzychu położył się cieniem na sytuacji społecznej w Boguszowie-Gorcach. Odtąd odpływ młodych do większych ośrodków sprawił, że po ponad trzech dekadach jest to miasto w większości seniorów a nie miasta wielopokoleniowe. W 1990 roku miało 20 030 mieszkańców, obecnie to 14 129 osób. W lokalnej społeczności trwa od trzydziestu lat silne zjawisko bezrobocia dziedziczonego. Młodych ubywa a Boguszów-Gorce staje się z biegiem lat pusty miejscem. W 2024 roku urodziło się 60-cioro dzieci a zmarło 111 osób, zawarto 38 małżeństw. Warto tu zaznaczyć, że wiele z tych par mogło zawrzeć związek małżeński żyjąc już poza miejscem zamieszkania i np. mieszkać we Wrocławiu, gdzie zamierzają budować wspólne życie. Radni boją się przyszłości, wyrażają w lokalnych mediach obawy, co stanie się z Boguszowem-Gorce jeśli spadek liczby urodzeń będzie postępował. Dochód jakie ma miasto z podatków płaconych przez mieszkańców nie przekracza sumy od 1100 złotych od osoby. Zagrożone są inwestycje, gmina i miasto zdecydowały na emisję obligacji. Władze miejskie i gminy chcę nadal kontynuować inwestycję, np. w rewitalizacje i remonty kamienic komunalnych, które po śmierci lokatorów zaczynają świecić pustkami. Czy to pomoże? W dłuższej perspektywie nie. Młodych nic nie trzyma po zdaniu matury w takich miastach jak Boguszów-Gorce. Na wszystko jest o ponad trzydzieści lat za późno. Władze sąsiedniego Wałbrzycha również reagują na spadek liczby urodzeń i starzejącą się społeczność miasta. Prawicowi politycy lamentują w mediach społecznościowych czy w internecie. Oni nie rządzili Wałbrzychem, to fakt, ale ich pojmowanie świata nie wiele różni się od liberalnego. Prawo własności, niechęć do unormowania umowami o pracę wałbrzyskiego rynku pracy i pozorowanie przychylnej postawy wobec budownictwa komunalnego nie czyni z nich alternatywy wobec rządzącego KO i prezydenta miasta Romana Szełemeja. Władze miasta wraz z radnymi z opozycji zachowują się jak politycy w sejmie. Za bardzo nie interesuje ich stan miejskiej kasy i smutny los wałbrzyszan. Klasyka gatunku w polskich samorządach. Można wymieniać kolejne miasta mniejsze i większe nie będące dużymi aglomeracjami miejskimi, które powoli się zwijają. Radom, Kielce, Tarnów czy mniejszy od nich Szczucin są kolejnymi przykładami nadchodzącej katastrofy budżetowej w samorządach. Rok 2025 nie był udany dla budżetów większości samorządów. Widać to już po stanie służby zdrowia, transporcie publicznym oraz innych spółkach publicznych. Głośno było w minionym roku o problemach transportowych Łodzi i Lublina. Lublin stolica województwa z największym ujemnym przyrostem naturalnym musi się mierzyć m.in. z kryzysem w MPK. Lubelskie i łódzkie MPK nie tylko nie pozyskuje nowych pracowników, ale traci dotychczasowych. Jedni odchodzą na emeryturę, inni znajdują lepiej płatną pracę innych firmach transportowych. Stąd od września 2025 roku w Lublinie jest mniej kursujących autobusów i trolejbusów. Narzekają mieszkańcy chcący się dostać do pracy i szkoły. Budżety samorządowe nie są z gumy. Wraz ze spadkiem liczby ludności będzie spadała płynność finansowa wielu gmin i powiatów. Władze najuboższych regionów ratują siebie szukając oszczędności likwidowaniu przedszkoli i szkół. Powołują się przy tym na demografię jako powód. Prędzej czy później będą jednak musieli stawić czoła likwidowaniu instytucji z których żyją oni i ich rodziny. Rok 2026 będzie kolejnym zbliżającym nas do katastrofy samorządowej. Są jednak lokalni politycy, którzy wierzą, że dając ludziom marne ochłapy z pańskiego stołu zatrzymają spadek liczby urodzeń. O to przykład z województwa świętokrzyskiego. Renata Janik, polityczka PiS, pełniąca urząd marszałka województwa świętokrzyskiego próbuje zatrzymać pogłębiający się niż demograficzny idiotycznym programem zachęcającym do posiadania dzieci. W styczniu 2026 roku samorząd województwa uruchomił program pani marszałek, w ramach którego rodzice mogą otrzymać 10 tys. zł z okazji narodzin dziecka. Program budzi kontrowersje, ponieważ nagroda nie przysługuje każdemu noworodkowi. Przewidziano ją dla co 50-tego dziecka urodzonego w regionie (jako forma nagrody promocyjnej), co według demografów czyni go mało skutecznym narzędziem w skali całego województwa. Specjaliści ds. demografii oceniają jednorazowe transfery pieniężne (jak wspomniane 10 tys. zł) jako niewystarczające do zmiany trendów długofalowych, określając je niekiedy mianem „pomysłów nieefektywnych” w kontekście systemowej walki z wyludnianiem. Wysyp głupich pomysłów dowodzi jednego, paniki wśród części samorządowców lub odrealnienie od rzeczywistości. Reszta polityków ustawia siebie finansowo wraz z rodzinnym gronem na wypadek kiedy trzeba będzie mierzyć się z łączeniem gmin w większe jednostki samorządowe i likwidowaniu stanowisk.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ach te lata 90.!

Kamilka z „upiornego” domu

Pan i władca