Nie wierze politykom!

Tak! Warszawska reprywatyzacja obciąża dawną Platformę Obywatelską dziś Kolację Obywatelską. To za rządów w stołecznym ratuszu Hanny Gronkiewicz-Waltz rozkwitł złodziejski proceder oddawania komunalnych kamienic w prywatne ręce. Władze Warszawy zaklepywały decyzje zwrotowe wraz „wolnymi” sądami. Wydając wyroki korzystne dla czyścicieli opierały się często na słabych argumentach i bezwartościowych dokumentach przemawiających za oddawaniem kamienic. Stołeczni urzędnicy traktowali lokatorów zreprywatyzowanych budynków nie jako stronę, tylko osoby mieszkające w prywatnym zasobie, gdzie ich panem i władcą jest właściciel. Reprywatyzacja wpisywała się w politykę neoliberalną PO (dziś KO), gdzie pozbywa się w miastach przez nią rządzą majątku wspólnego w imię wolnorynkowych zasad. Stosunek do lokatorów wpisywał się w arogancję władzy wobec obywateli. Mam tego przykłady m.in. w Poznaniu (sprawa Osiedla Maltańska) czy Krakowie (podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej). Właśnie za arogancję PO razem z PSL-em przegrało wszystko, co miało do przegranie w 2015 roku. Jest na to szansa, że właśnie za kontynuację aroganckiej polityki wobec najsłabszych w 2027 roku KO może przegrać z neonazistami, którzy są w stanie zaprezentować siebie jako alternatywa wobec nich. Rafał Trzaskowski wraz ze swoją administracją kontynuując antyspołeczną politykę utwierdza mnie w przekonaniu, że nie miał on szans na wygraną z Karolem Nawrockim w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich. Wychowany w duchu neoliberalnego konserwatyzmu nie miał nic do zaprezentowania młodym Polakom, woleli oddać głos na Nawrockiego. Warszawska KO pokazała zresztą miejsce w szeregu Trzaskowskiemu przy okazji wprowadzenia przepisów ograniczających sprzedaż alkoholu na terenie całej stolicy. Sprawa Urlychowa, gdzie mamy do czynienia z reprywatyzacją gruntów pod pięcioma blokami spółdzielni „Koło” kompromituje prezydenta Warszawy. Ten biernie się temu przygląda i losy lokatorów wspomnianych pięciu bloków oddaje w ręce sądu, który odegrał większości przypadków negatywną rolę w reprywatyzacji. 1 marca minęła piętnasta rocznica zabójstwa Jolanty Brzeskiej, działaczki lokatorskiej współzałożycielki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Jej problem przez pięć ostatnich lat życia byli czyściciele i skupywacze roszczeń Marek Mossakowski i Hubert Massalski. Oni stoją za tym morderstwem. Nie pojawiliby się w życiu Jolanty i jej męża Kazimierza Brzeskiego oraz innych lokatorów, gdyby nie system jaki zapanował po 1989 roku. W 1994 roku weszło w życie nieludzkie prawo eksmisji, a dekadę później uwolniono czynsze w prywatnych kamienicach. Stało się to rękoma polityków tzw. lewicy. Barbara Blida i Marek Belka dołożyli się do piekła lokatorów. Ich decyzję dyktowali deweloperzy. W 1999 roku ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski podlizując się arystokratom i prywatnym właścicielom zawetował ustawę reprywatyzacyjną. W nagrodę dostał m.in. przepustkę córki Oli na salony arystokratyczne Polski i Europy. PiS także dołożył się do tego. Obecnie odgrywa rolę jedynego sprawiedliwego w procesie reprywatyzacji ma także na sumieniu decyzję zwrotowe i przemilczanie niewygodnych dla siebie tematów. Miłośnicy socjalnego PiS-u są rozczarowani. Czym tu się rozczarowywać? To partia jak każda inna. Kłamie i niespełniania obietnic, no chyba, że ideologiczne, które nic nie kosztują. Obrońcy świętego prawa własności z PiS-u oddali Radziwiłłom pałac w Jadwisinie niedaleko Warszawy w 2016 roku. Milczeli gdy Grocholscy chcieli cofnąć reformę rolną i odzyskać Raszyn wraz z Michałowicami. Obiecali rozliczyć się z reprywatyzacją. Nawet w połowie im się to nie udało. A jeszcze dofinansowali Adama Karola Czartoryskiego kupując od niego kolekcję dzieł sztuki. Widać dobrze, że reprywatyzacja łączy wszystkie partie. Ten kto uważa, że jedna kawalerka jest mniej warta od kamienicy oddanej z lokatorami, ten nie jest żadnym obrońcą najsłabszych a pożytecznym idiotą systemu. Sprawa wejścia w posiadanie jednego z gdańskich mieszkań komunalnych przez państwa Nawrockich jest bulwersująca nie tylko dla tego, co się stało z lokatorem panem Jerzym, ale także zachowaniem niektórych tzw. działaczy lokatorskich wobec tej historii. Mam tu na myśli działaczki i działaczy WSL-u. Dwie z nich Ula Żurańska i Ewa Andruszkiewicz wystąpiły ramie w ramię z politykami PiS-u aby uderzyć w warszawskich ratusz. Sam fakt krytyki Trzaskowskiego i jego ludzi nie jest zły, obecny prezydent stolicy zasługuje na krytykę za antyspołeczną politykę bez dwóch zdań. Tylko ta krytyka nie powinna odbywać się w towarzystwie polityków jakiejkolwiek partii politycznej. Jest bowiem wpisywaniem się w narrację PiS-u, które jak widać nie będzie chciało bronić laktatorów mając kandydata na premiera Przemysława Czarnka. Czarnek opowiada się za wzmocnieniem ochrony właścicieli nieruchomości przed „nieuczciwymi” lokatorami. Krytykował przepisy, które w jego ocenie „nadmiernie utrudniają” eksmisję osób niepłacących czynszu lub dewastujących mienie, co – jak twierdził – uderza w poczucie sprawiedliwości i prawo własności. Nie od dziś wiadomo jak wygląda najem prywatny, często to najemca jest poszkodowany przez pazernego właściciela. Sporo jest przypadków, gdzie na lokatorów napuszcza się zbirów mających cel zastraszyć, dokonać napaści zmuszając najemcę do wyprowadzenia się prosto na ulicę. Co prawda PiS od lat udaje, że troszczy się o najsłabszych, w tym osób starszych i robi to propagandowo skutecznie. Patrząc na bliską przyszłość PiS będzie odchodzić od roli partii socjalnej na rzecz potencjalnej koalicji z obiema Konfederacjami. Wolny rynek stoi w tych obu partiach na równi z wartościami rodzinnymi i religią. Należy zatem ukuć takie hasło: „Każda władza mieszkać przeszkadza!”.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kamilka z „upiornego” domu

Ach te lata 90.!

Karolek Kibolek