Rady cmentarne
Czym się zajmują rady gmin, których jedna cześć mieszkańców już dawno spoczywa na cmentarzu a druga jest bliska wiecznego spoczynku? Zwijaniem powoli usług publicznych, ale także dyskutowaniu na sesji rady o wszystkim i o niczym. Oto rada miejska Sokółki dyskutuje o lokalnej telewizji ponad godzinę. Tamtejsi radni już dawno stracili kontakt z rzeczywistością. Nie widzą problemu z jakim to podlaskie miasto się mierzy. Odpływ młodych ludzi z mniejszych miast takich jak Sokółka to dominujący trend demograficzny, z którym lokalne samorządy w całej Polsce nie są w stanie skutecznie walczyć za pomocą standardowych narzędzi legislacyjnych. Głównymi przyczynami migracji są czynniki ekonomiczne, edukacyjne oraz infrastrukturalne, które wykraczają poza bezpośrednie kompetencje i możliwości budżetowe radnych miejskich. Chociaż oni stawiają się w pozycji osób sprawczych. Wystarczy zbudować narrację, że za zapaść miasta lub gminy odpowiadają mniejszości seksualne, gender, feministki i aborcja. Według nich kobiety decydujące o swoim losie są powodem niekorzystnych trendów demograficznych. Dzięki temu mogą umyć ręce od odpowiedzialności za wieloletnie zaniechania i błędy wobec lokalnych społeczności. Dobrze to widać w Gnieźnie, miejscu szczególnym dla prawicy. Pierwsza stolica Polski mierzy się z trendem spadkowym od lat, a ostatni rok 2025 przyniósł liczbę 997 urodzeń. Efektem tego jest likwidacja dwóch przedszkoli numer 15 i 17. Przedszkole numer 15 przy ul. Chudoby zlikwidowane zostanie 31 sierpnia 2026 roku, a Przedszkole numer 17 na osiedlu Piastowskim formalnie będzie działać do 31 sierpnia 2028 roku, ale od 1 września bieżącego roku zajęcia będą odbywać się już w wydzielonych pomieszczeniach Szkoły Podstawowej nr 10 (po przeciwnej stronie). Radni przeciwni likwidacji tych placówek upatrują winę w ogólnopolskim trendzie jak sami mówią „propagandy dla polskiej rodziny”. Jeden z gnieźnieńskich radnych Paweł Kamiński stwierdził: – Całkowicie pana rozumiem, jeśli chodzi o to, że te placówki są zamykane. Tu jest ekonomia, która rządzi. Można pogodzić to w inny sposób. Wszyscy jednak wiedzą i dzwoni nam z tyłu hasło „demografia”. Tu zwrócę się do pana, panie prezydencie, tak się złożyło, że to pan będzie tę żabę jadł. Z tego względu, niestety, że reprezentuje pan taką opcję polityczną, tu w samorządzie, która tam na górze, nie proponuje propozycji zdrowej, naturalnej rodziny. Tylko dużo więcej. Jeśli się słyszy o polityce społecznej, to mówi się o ideologiach LGBT, związkach partnerskich, aborcji, a to, niestety, rozwojowi rodziny nie służy”. Radny Kamiński powtarza znane prawicowe slogany, a nie zadał sobie pytania komu on i cała rada służy? Służy lokalnemu i wielkiemu biznesowi, nie budując mieszkalnictwa społecznego od lat, przy jednoczesnym oferowaniu kapitałowi, który zechce inwestować w mieście i jego okolicy tanią siłę roboczą. Z dekady na dekadę młodych jest coraz mniej w Gnieźnie. Właśnie odpływ młodych staje coraz większym problem dla większości gmin i mniejszych miast. Radni nie mają pomysłu jak zatrzymać młodych ponieważ oferta weź kredyt, załóż firmę nie działa na nich jak na poprzednie pokolenia po 1989 roku. Przyszłość należy do większych miast, reszta regionów już się starzeje i wyludnia. Prawicowi radni w swoich regionach mówiąc tyle o rodzinie dobrze wiedzą, że niczego nie zmienią w ich sytuacji. Mniejsza populacja oznacza dla nich tylko jedno, zmianę granic okręgów wyborczych i redukcję liczby radnych. Działacze partyjni tracą miejsca na listach i walczą między sobą o przetrwanie. Już w partiach dochodzi do wewnętrznych konfliktów, o których nie jest medialnie głośno. Mediów ogólnopolskich na ogół nie interesują sprawy lokalne, a tam dzieją się rzeczy o wiele istotniejsze dla obywateli niż w Warszawie. Przykładem niech będzie Polskie Stronnictwo Ludowe. Od 1989 roku kiedy ZSL (Zjednoczone Stronnictwo Ludowe) przeobraził się w PSL, nawiązując do przedwojennych tradycji jego siłą były struktury lokalne. PSL prowadząc antyspołeczną politykę najpierw z SLD a potem w PO uderzającą m.in. w kolei zniszczył własne struktury. PiS wziął prawie wszystko na wsi, ale obecnie nawet partia Kaczyńskiego traci z powodu wymierania wiejskiego elektoratu nie mogąc poszerzyć go o młodych. Ciechanów będący od dekad bastionem PSL-u od 2022 roku już nim nie jest. Paradoksalnie oni tracą tam nie mając mocnej konkurencji w mieście i w powiecie ciechanowskim. Przykładem jest to, że obecny prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński w 2024 roku nie miał żadnego konkurenta w wyborach samorządowych. Dochodzi w ciechanowskich strukturach do konfliktów i odejść, zmniejsza się liczba stołków do obsadzenia a przybywa chętnych do ich obsadzenia. Wszystko wywołane zmniejszeniem liczby mieszkańców Ciechanowa. Nie ma jeszcze danych z 2025 roku, ale w 2024 urodziło się 271 dzieci. Podobna rzecz się ma w tarnowskich strukturach ludowców. Tarnów i region tarnowski (m.in. Szczucin, Dąbrowa Tarnowska) wyludnia się szybciej niż przewidywano i jest na drodze do utraty istotnej części mieszkańców, co bezpośrednio uderza w zaplecze wyborcze ugrupowań o profilu wiejskim i małomiasteczkowym. Z regionu wyjeżdża wielu młodych ludzi. Okręg tarnowski to historyczna "kolebka" polskiego ruchu ludowego, skąd pochodzi m.in. Wincenty Witos (Wierzchosławice). Z tego powodu każda zmiana sympatii politycznych w tym rejonie jest dla ludowców szczególnie dotkliwa. Lokalne struktury PSL na przestrzeni lat zmagały się z wewnętrznymi sporami i odejściami, które często prowadziły do powstawania konkurencyjnych frakcji lub przechodzenia polityków do innych obozów. Władysław Kosiniak-Kamysz właśnie z tego powodu balansuje na krawędzi bycia lub nie w polityce ogólnokrajowej. Demografia zmienia sytuację w lokalnej polityce czyniąc z wielu rad gminy rady cmentarne. Nie da się już tego trendu odwrócą. Ba! Jesteśmy w trakcie przyśpieszanie procesu wyludniania. Nawet w tych gminach, gdzie nie da się spiąć budżetu nadal radni udają, że jest świetnie. Kwestią czasu kiedy w gminach zawisną klepsydry z informacją o jej likwidacji.
Komentarze
Prześlij komentarz