Szczucin – miasteczko z piętnem zbrodni
31 lipca 2026 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie uniewinnił wszystkich 17 oskarżonych w głośnej sprawie zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina, do którego doszło w 1998 r. Po 8 latach procesu i 28 latach od zbrodni sąd uznał, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala na przypisanie winy oskarżonym. Wyrok jest nieprawomocny, a prokuratura i rodzina zapowiedziały apelację. Trudno się dziwić rodzinie Iwony, że była w szoku kiedy zapadł wyrok uniewinniający. Pan Mieczysław, ojciec zamordowanej nastolatki zasłabł podczas ogłaszania decyzji rzeszowskiego sądu. Opinia publiczna była i jest podzielona, co do tego czy 17 osób, które odpowiadały przed sądem za udział w zabójstwie i tuszowaniu sprawy morderstwa Iwony powinny znaleźć się na ławie oskarżonych. W internecie można spotkać się z częścią komentarzy osób dla których uniewinnienie stanowią dowód tezy postawione przez dziennikarza Mateusza Baczyńskiego w jego książce Martwy punkt i artykułach, które napisał na temat zbrodni w Szczucinie. Baczyński kwestionował dowody winny oskarżonych i sugerował romans Iwony ze starszym od siebie funkcjonariuszem policji. To on według niego miał być sprawcą morderstwa. Warto dodać, że rodzina Iwony Cygan oraz jej bliscy stanowczo zaprzeczali tej wersji, uważając plotki o romansie za próbę szkalowania pamięci zamordowanej 17-latki i odwrócenia uwagi od prawdziwych sprawców. Mieszkańcy Szczucina oraz uniewinnieni nie mogą spać spokojnie. Sam wyrok nie oznacza, że układu w miasteczku nie było i to, że nie tylko Iwona była jego ofiarą. Monika Góra dziennikarka i autorka książki Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan? (2019) uważa wyrok za skandal. Uniewinnienie według niej to efekt fatalnego i „koronkowego” zepsucia aktu oskarżenia. Prokuratura pod wodzą prokuratora Piotra Krupińskiego oraz krakowskie Archiwum X skupiły się wyłącznie na jednej, słabo udowodnionej wersji wydarzeń, ignorując inne, obiecujące wątki. Sąd uniewinnił oskarżonych z powodu braku twardych dowodów (takich jak ślady DNA czy odciski palców). Jednak brak tych dowodów wynika bezpośrednio z faktu, że lokalna policja celowo niszczyła i zacierała ślady tuż po zbrodni w 1998 r., za co nikt nie poniósł odpowiedzialności. To, co głosi Mateusz Baczyński, ale nie tylko on są sprzeczne z logiką. Zwarzywszy na jakim to terenie miało miejsce. Szczucin to nie Kraków czy nawet Tarnów. Tam wszyscy się znają. Zastraszenie tak małej społeczności, skorumpowanie lokalnych władz w regionie nie stanowi większego problemu przez tamtejsze elity biznesowe działające wbrew interesom mieszkańców. Nic dziwnego, że wąska elita mogła trząść miasteczkiem i całym regionem niczym mafia sycylijska u siebie. Publikacje Mateusza Baczyńskiego a także wyrok uniewinniający sądu I instancji nie obronią Szczucina i samych mieszkańców przed piętnem zbrodni sprzed 28 lat. Nad miasteczkiem wisi piętno nie tylko tej zbrodni, ale innych dziwnych zgonów mieszkańców Szczucina. Medialny rozgłos wokół śledztwa, publikacja książek oraz reportaże telewizyjne utrwaliły wizerunek Szczucina jako miejsca niebezpiecznego. Młodzi ludzie często wstydzili się swojego pochodzenia lub nie chcieli zakładać rodzin w środowisku obciążonym tak ponurą historią. Oskarżenia kierowane przez lata pod adresem lokalnych policjantów o tuszowanie morderstwa zniszczyły poczucie bezpieczeństwa. Świadomość, że organy mające chronić obywateli mogły brać udział w mataczeniu, skłaniała młodych do szukania bezpieczniejszego życia w większych miastach. Śmierć kilku świadków w niewyjaśnionych okolicznościach (m.in. Tadeusza Draba czy Marka Kapla) wywołała realny strach. Młodzi ludzie woleli wyjechać, niż żyć w społeczności, gdzie przez lata dominowała nieufność, a sąsiedzi bali się rozmawiać ze sobą. Oczywistym jest fakt, że nie tylko sprawa morderstwa na Iwony Cygan przyczyniła się do wyjazdu młodych. Szczucin, jak wiele małych miasteczek w Małopolsce, cierpi na brak dobrze płatnych miejsc pracy dla specjalistów. Młodzież ze Szczucina naturalnie wyjeżdża na studia i do pracy do pobliskiego Tarnowa, Krakowa, Rzeszowa i zagranicę. Sprawa Iwony Cygan zadziałała jednak jak katalizator. Problemy ekonomiczne skłaniały młodych do wyjazdu, a toksyczna atmosfera i poczucie braku sprawiedliwości ostatecznie odbierały im chęć powrotu do rodzinnego miasteczka. Na próbę kontaktu mediów z nimi odpowiadają negatywnie, nie chcą opowiadać o miejscu pochodzenia w kontekście zdarzeń z lata 1998 r. Burmistrza Szczucina, Tomasza Bełzowskiego nie opuszcza dobre samopoczucie. Wbrew temu, co głosi przyszłość miasta i gminy Szczucin nie jawi się w zbyt jasnych barwach. Symbolem gasnącej społeczności regionu jest nowo wybudowany gmach przedszkola w miasteczku.
„Nowoczesna placówka może przyjąć nawet 40 maluchów. Jednak mimo nowoczesnych wnętrz i doświadczonego personelu, po miesiącu działalności korzysta z niej zaledwie 16 dzieci. To nie problem organizacyjny — to bolesny obraz rzeczywistości, w której Szczucin, jak i cały region (a nawet cały kraj!) mierzy się z głębokim kryzysem demograficznym” – dowiadujemy się z Pulsupowisla.pl (rok 2025). Sytuacja ta wynika bezpośrednio z gwałtownego spadku liczby urodzeń w regionie. Z danych Urzędu Gminy wynika, że w 2023 r. w gminie Szczucin urodziło się 97 dzieci, podczas gdy w kolejnym roku już tylko 65, co stanowi spadek o ponad połowę w stosunku do lat ubiegłych. Danych za rok 2025 nie ma. Trudno się temu dziwić. Kto by publikował dane świadczące o własnej porażce. Władze Szczucina nie chcą przyznać publicznie, że to koniec i nie ma odwrotu od zmian społecznych jakie niesie ze sobą demografia i brak perspektyw dla młodych.

Komentarze
Prześlij komentarz