Edukacja przemocy nie zaczęła się wczoraj

Obecne problemy z polską edukacją z lat 90. XX wieku mają bezpośredni wpływ na obecny stan polskiego szkolnictwa. Decyzje, reformy oraz zaniedbania z okresu transformacji ustrojowej ukształtowały fundamenty na których stoi dzisiejszy system, a wiele współczesnych kryzysów to bezpośrednia konsekwencja tamtych lat. Musimy się mierzyć z nimi po ponad trzech dekadach. Mamy w sporej części źle wykształcone społeczeństwo, opierające swoją wiedzę na niesprawdzonych informacjach z internetu, wierzące pseudoekspertom i uczelnie wyższe (zarówno prywatne oraz państwowe), gdzie wykładowcy blokują młodszym kolegom oraz koleżankom drogi awansu. Nauka od lat jest niedofinansowana, a projekt polskiego Nobla to dawne majaczenie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, o którym wszyscy zapomnieli. Przede wszystkim mamy przemoc w szkołach (podstawowych i ponadpodstawowych), z którą pedagodzy nie radzą sobie od lat. Przemęczeni i źle opłacani odchodzą z pracy na zawsze zostawiając w trudnej sytuacji dyrektorów. Na ich miejsce przychodzą jeszcze gorzej przygotowani następcy, oni tylko pogarszają sytuacją zamiast ją poprawić. Do tego dołożył się rozwój internetu a za nim mediów społecznościowych. Na taki skok cywilizacyjny nie był gotowy żaden system edukacyjny na świecie a nasz (słabszy) tym bardziej. Polskie szkoły zaakceptowały postęp technologiczny i cyberrzeczywistość ze wszystkim wadami i zaletami jak akceptowały wcześniej przemoc w szkołach. W 1997 r. w Liceum Ogólnokształcącym nr IX im. Juliusza Słowackiego we Wrocławiu 18-letni uczeń uzbrojony w nóż i siekierę zaatakował nauczycielkę. Powszechnym zjawiskiem w ówczesnych szkołach zawodowych, technikach i podstawówkach stało się tzw. „krojenie” uczniów. Starsze klasy lub nastolatkowie powiązani z lokalnymi chuliganami wymuszali od młodszych dzieci pieniądze (tzw. haracze), markowe buty czy kurtki. Przemoc rówieśnicza miała charakter instytucjonalny. Młodsi uczniowie (tzw. „koty”) byli poddawani upokarzającym rytuałom inicjacyjnym, zamykani w szafkach, bici w toaletach czy zmuszani do odrabiania lekcji za starszych uczniów. Zjawisko to rzadko zgłaszano policji ze względu na panującą subkulturę więzienną (tzw. „grypserę”), która przenikała do szkół, promując zasadę bezwzględnego zakazu skarżenia. W latach 90. XX wieku szkoła wciąż nosiła silne piętno metod wychowawczych z czasów PRLu. Choć bicie pasem czy linijką oficjalnie odchodziło do przeszłości, w praktyce agresja pedagogów była na porządku dziennym i spotykała się z dużą tolerancją społeczną. System nie radził sobie z wyciąganiem konsekwencji wobec pedagogów stosujących przemoc psychiczną, co tworzyło atmosferę zastraszenia. Policyjne statystyki z tamtego okresu odnotowywały, że w pojedynczych placówkach dochodziło średnio do kilku zdarzeń kryminalnych rocznie, u podłoża których leżała szkolna fala. Praktyki te były przez lata ignorowane lub bagatelizowane przez kadrę pedagogiczną jako „niewinna tradycja". Lata 90. były czasem ogromnego kryzysu budżetowego państwa. Nastąpiła wtedy drastyczna pauperyzacja (ubożenie) kadry pedagogicznej. Niskie zarobki spowodowały ucieczkę najlepiej wykwalifikowanych specjalistów do sektora prywatnego lub liceów o wyższym statusie. Proces ten nadal trwa przynosząc coraz gorsze skutki. Obecne kryzysy kadrowe, brak chętnych do pracy w szkołach (szczególnie nauczycieli przedmiotów ścisłych i zawodowych) oraz niski prestiż społeczny zawodu to bezpośrednia kontynuacja zaniedbań finansowych zapoczątkowanych po 1989 roku. Przemoc w szkołach żywi się właśnie słabością systemu edukacyjnego, brakiem empatii wśród uczniów oraz obojętność kadry nauczycielskiej. Trzydzieści lat temu polska pedagogika nie mogła wyjść z czasów minionych a jednocześnie nie mogła się dostosować do nowych drapieżnych kapitalistycznych czasów. Przychodzi nam za to płacić cenę w postaci panującej kolejną dekadę przemocy w szkołach. Słaby system edukacji z lat 90. dał nam w większości agresywnych dorosłych a ci „na swój obraz i podobieństwo” wychowali tak swoje pociechy. To jeden z licznych dowodów, że świat jaki mamy obecnie zaczął się lata temu za nim urodzili się dzisiejsi uczniowie polskich szkół.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak ukraść mieszkanie?

Kamilka z „upiornego” domu

Karolek Kibolek